Tag: miażdżyca

XII Konferencja Zielarsko-Farmaceutyczna w Katowicach

No Comments

Dnia 19 maja 2018 w Katowicach odbyła się XII Franciszkańska Konferencja Zielarsko-Farmaceutyczna, której tematem przewodnim były zioła w profilaktyce i leczeniu otyłości. Było wiele ciekawostek i interesujących faktów. Konferencja była skupiona na otyłości – chorobie przyjmującej w obecnych czasach rozmiary epidemii. Poniżej przytoczyłam kluczowe idee i opinie, przedstawiane przez poszczególnych prelegentów.

Pierwszym tematem były „Grzyby pleśniowe i mikotoksyny zagrożeniem w żywności i suplementach diety”, wygłoszonym przez prof. Jana Grajewskiego i Iwonę Ałtyn z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Pan profesor bił na alarm w związku z zanieczyszczeniem żywności dla ludzi pleśnią i ich mikotoksynami. Nawet zasugerował, że żywność dla zwierząt posiada mniejszą ilość toksyn niż dla ludzi. Opierając się na badaniach wykonanych na UKW stwierdził, że prawie każda badana próbka żywności była zanieczyszczona toksynami pleśni powyżej normy. Toksyny wytwarzane przez pleśnie mogą się przyczynić do powstania takich chorób jak: dna moczanowa, hiperlipidemia, miażdżyca czy nowotwór. Największe ilości mikotoksyn możemy znaleźć w piwie, kawie, winie, serze, chlebie i innych produktach z udziałem drożdży. Niestety znajdują się również w ziołach i suplementach. Ciekawostką jest fakt, że podczas krojenia dwóch serów pleśniowych powinniśmy używać dwóch różnych noży (lub myć nóż w trakcie), ponieważ mieszając pleśnie na obu serach zaindukujemy produkcję mikotoksyn, które są zagrożeniem dla ludzi.

Kolejny temat to „Otyłość a zaburzenia hormonalne” wygłoszony przez Jerzego Maslansky’ego z Maslansky Consulting. Pan Jerzy podkreślał wagę holistycznego spojrzenia na człowieka. Człowiek to nie tylko skóra czy głowa, ale wszystkie jego organy i tkanki. Zmiany, które zachodzą w człowieku najczęściej nie dotyczą jednego obszaru, np.: otyłość nie jest tylko i wyłącznie wynikiem nieodpowiedniej diety, ale głównie zaburzeniem hormonalnym. To nie my decydujemy (w sensie wolnej woli) czy będziemy jeść czy nie. Wg Pana Jerzego wszystkie diety ograniczające kalorie (np. do 500 kcal) są skazane na porażkę, ponieważ po dużym spadku masy nastąpi efekt jo-jo. Zamiast czytać jak się odchudzać, należy posłuchać własnego organizmu, a on sam powie co jest przyczyną naszych dolegliwości.

Dużo ważnych sformułowań wypowiedziała Pani Dorota Waśko-Czopnik z Katedry i Kliniki Gastroenterologii i Hepatologii na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu podczas wygłaszania referatu „Syrop glukozowo-fruktozowy – słodka trucizna naszych czasów”. Syrop glukozowo-fruktozowy jako tańszy zamiennik cukru szybko znalazł szerokie zastosowanie w przemyśle spożywczym przy produkcji słodyczy, napoi oraz jako dodatek do zdecydowanej większości wszystkich przetworzonych produktów żywnościowych. Syrop glukozowo-fruktozowy głównie produkowany jest z kukurydzy, niestety bardzo zanieczyszczonej grzybami i mikotoksynami, o czym było mówione wcześniej. Syrop fruktozowo-glukozowy składa się z różnych proporcji glukozy i fruktozy. Niektórzy mogliby się cieszyć, bo przecież fruktoza nie podnosi poziomu glukozy we krwi, ale fruktoza nie wchłonie się do krwi bez swojej towarzyszki glukozy. I znowu moglibyśmy powiedzieć: Ok, nie wchłonie się, to ją wydalimy. Niestety nie jest to takie proste, niewchłonięta fruktoza trafia do jelita grubego, gdzie powoduje zaburzenia w oddawaniu stolca, bóle brzucha, wzdęcia i biegunki. Pani dr Dorota Waśko-Czopnik uświadamiała wszystkim, że dieta wysokofruktozowa zmniejsza wytwarzanie kolagenu poprzez zaburzenie absorbcji miedzi, która jest bardzo ważna szczególnie dla młodych organizmów. Nadmierne spożywanie syropu fruktozowo-glukozowego może przyczynić się do: miażdżycy, insulinooporności, otyłości, chorób układu sercowo-naczyniowego, nadciśnienia, chorób nerek, stłuszczenia wątroby, cukrzycy, nowotworów. Okazjonalne spożycie syropu glukozowo-fruktozowego nie jest dla zdrowia szkodliwe, jednak weźmy pod uwagę wszechobecność tej substancji w przetworzonych produktach. Czytajcie etykiety i ograniczajcie jego spożycie.

Otyłość, a rak
Otyłość jako jeden z głównych czynników zachorowania na choroby nowotworowe

Prof. Henryk Bieniok z Górnośląskiej Wyższej Szkoły Handlowej w Katowicach wygłosił wykład ” Otyłość jako jeden z głównych czynników ryzyka zachorowania na raka”. Uświadamiał nam jak ważny jest styl życia czyli ruch, zdrowa dieta i umiar we wszystkim. Stwierdził, że dzisiejszy sposób odżywiania jest oderwany od natury, brak w nim prostych, świeżych, surowych, nieprzetworzonych i pełnowartościowych produktów. Podkreślał, że w pożywieniu brakuje witamin, minerałów, zdrowej wody, ziół i nieskażonej żywności. Przestrzeganie prozdrowotnej, zbilansowanej diety oraz mądrego stylu życia zmniejsza ryzyko zachorowania na raka o 50-80%. Kończąc stwierdził, że walka z otyłością to walka z przyszłymi chorobami metabolicznymi, na czele z chorobami nowotworowymi.

Na koniec wysłuchaliśmy wykładu dr Henryka Różańskiego z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej im. Pigonia w Krośnie pt. „Rośliny i oligopleksy doktora Gerharda Madausa w leczeniu i profilaktyce otyłości i chorób jelita”. Otyłość pojawiała się od zawsze, ale obecnie zaczyna osiągać rozmiary epidemii. Już Hippokrates z Kos żyjący około 4 wieku n.e. pisał, że „osoby otyłe są bardziej predysponowane do wcześniejszej śmierci niż osoby szczupłe”. Pan doktor podawał przykładowe mieszanki ziół i składników stosowanych przez doktora Gerharda Madausa.

Kilka słów podsumowania. Po konferencji jestem wręcz zszokowana skalą skażenia obecnie sprzedawanej żywności toksynami pochodzącymi z pleśni. Nawet jeśli produkty spożywcze wolne są w większości od grzybów i pleśni, to praktycznie trudno znaleźć żywność wolną od produkowanych przez nie toksyn. Dlatego coraz większego znaczenia nabiera fakt konieczności świadomego wybierania spożywanych produktów. Nie jest to łatwe i proste. O ile czytając uważnie etykiety możemy np. zminimalizować spożycie produktów zawierających niesławny syrop glukozowo-fruktozowy, o tyle informacji o stopniu skażenia produktów np. mikotoksynami już tam nie znajdziemy. Stąd pomóc nam mogą wręcz zdroworozsądkowe wskazania, które przypominał prof. Henryk Bieniok, a o których jakże często zapominamy. Konferencja uświadomiła mi jak ważne jest świadome spożywanie posiłków bogatych w związki oczyszczające nasz organizm z wszelkiego rodzaju toksyn, które na nas czyhają na każdym kroku.

Zupa krem z pokrzywy

No Comments

Pokrzywa to jeden z najpopularniejszych chwastów. Przez nielicznych kochana i uwielbiana, przez większość niechciana. Dawniej zupa pokrzywowa była jedną z częściej występujących zup, teraz można ją zaliczyć do zup „z gatunku wymierających”. Czy ktoś z Was robił kiedyś zupę pokrzywową? Jeśli, tak podaj w komentarzach swój przepis i odczucia smakowe 🙂

Niestety świeżej pokrzywy nie dostaniesz w sklepie na stoisku z warzywami. Musisz pofatygować się w miejsce, gdzie człowiekowi nie przeszkadzają chwasty. Całe szczęście roślina ta nie jest wymagająca i rośnie prawie wszędzie, więc nie jest problemem jej znalezienie. Wystarczą tylko chęci.

Pokrzywa zawiera wiele zdrowych, niezbędnych dla nas substancji i stanowi bogactwo soli mineralnych (żelazo, wapń, potas, mangan, miedź), flawonoidów, kwasu foliowego, witamin (witaminy K, E i C), lecytynę i bardzo potrzebne nam związki krzemu, które ułatwiają wchłanianie m. in. wapnia i potasu.

Zupa jest idealna na jesienne dni, ponieważ wzmacnia system odpornościowy organizmu.

Zupa pokrzywowa jest szczególnie polecana dla osób z cukrzycą, z ryzykiem wystąpienia miażdżycy, mających tendencję do zatrzymywania wody w organizmie, nadczynnością tarczycy, zaburzeniami ze strony wątroby. Zupa pokrzywowa jest również nieoceniona dla wszystkich, którzy chcą uzupełnić niedobory związków mineralnych jak również dla osób odchudzających się. W przypadku diety redukcyjnej z ograniczoną ilością kalorii zapewnia odpowiednią ilość składników mineralnych przy niskiej kaloryczności. Aby jeszcze bardziej obniżyć ilość kalorii wystarczy nie dodawać jajka.

Jako ciekawostkę dodam, że na początku XVI wieku zalecano mężczyznom jeść nasiona pokrzywy wraz z cebulą, żółtkiem i pieprzem w celu zwiększenia możliwości seksualnych; była więc w tamtych czasach odpowiednikiem dzisiejszej viagry.

Zupa dodatkowo zawiera ostropest plamisty zawierający sylimarynę, działającą ochronnie na wątrobę, która jest bardzo obciążona podczas obniżania masy ciała.

Zupa bardzo prosta w przygotowaniu, o smaku owoców morza.

ZUPA KREM Z POKRZYWY

Składniki:

  • 1 mała cebulka lub 1 szalotka,
  • masło lub olej kokosowy do smażenia,
  • 2 szklanki wywaru warzywnego,
  • 1 szklanka liści i łodyg pokrzyw (zrywamy tylko młode, cienkie łodygi, które jeszcze nie kwitną),
  • 1 pęczek szczypiorku,
  • suszone warzywa (suszona włoszczyzna) bez dodatku glutaminianu sodu,
  • 2 łyżki ostropestu plamistego,
  • sól, pieprz do smaku,
  • jajko,

Sposób wykonania:
1. Pokrzywę i szczypiorek siekamy na drobno.
2. Cebulkę obieramy i kroimy w kostkę, a następnie wrzucamy na rozpuszczone i rozgrzane na małym ogniu masło lub olej kokosowy. Cebulkę smażymy na małym ogniu do momentu, aż będzie miękka. Należy przy tym pilnować, aby nie zrobiła się brązowa lub czarna.
3. Następnie wlewamy wywar i dodajemy posiekaną pokrzywę, szczypiorek, suche warzywa i ostropest plamisty. Wszystko gotujemy kilka minut. Doprawiamy solą i pieprzem.
4. Kiedy pokrzywa będzie już miękka wbijamy surowe jajko i energicznie mieszamy. Po chwili zdejmujemy z ognia i blendujemy do uzyskania mniejszych części.
5. Możemy ją podać z kleksem śmietany i grzankami.

Smacznego! 🙂