Lista leków na wakacyjny wyjazd z dziećmi

Dietetyk radzi

Niedługo wakacyjny wyjazd do Chorwacji, więc jak zwykle należy sporządzić listę rzeczy niezbędnych do zabrania. Posiadając dwójkę małych szkrabów 5 i 7 lat zawsze na liście musi się znaleźć miejsce na kategorię pod tytułem LEKI. Sporządzając listę zakupów zawsze archiwizuję ją, aby kolejny raz mieć już z górki i zrobić korektę listy, a nie tworzyć ją od nowa. W związku z tym mam tzw. listy wyjazdowe z kilku lat do tyłu. Dziś sprawdzałam jakie leki zabierałam jeszcze 3 lata temu i złapałam się za głowę. Pamiętam zawsze miałam oddzielną torbę na leki, które wypełniały ją po same brzegi. Wtedy moja wiara w lekarzy, którzy zaopiekują się medycznie moimi malutkimi dziećmi była bardzo duża i pewnie trwała by do tej pory, gdyby nie…, ale od początku. Mój młodszy syn był alergikiem prawie od początku istnienia. Pił Bebilon Pepti i rósł jak na drożdżach. W wieku 2 lat pojawił się katar, który zaczynał trwać dłużej niż zwykle trwają katary. Potem nastały czasy, kiedy trudno było się zorientować, kiedy katar się skończył z poprzedniej infekcji, a kiedy zaczął się nowy. W wieku 3 lat migdałki były tak wielkie, że decyzja laryngologa była jednoznaczna. Trzeci migdałek do wycięcia, dwa do przycięcia. Wycięłam, po 6 miesiącach migdałki były niewiele mniejsze niż przed zabiegiem, w międzyczasie pojawiły się świsty podczas infekcji, co wskazywało na początki astmy. Poszłam do laryngologa. Zalecenie – ponowny zabieg, bez wnikania w przyczynę. Poszłam do alergologa, który od niemowlaka zajmował się synem. Pani doktor szczerze mi powiedziała, że ona nie wyleczy go z astmy… Może tylko dawać leki eliminujące uporczywe objawy np. kaszlu, duszności. Zaleciła końską dawkę sterydów. Strach zajrzał mi w oczy. Wtedy coś we mnie drgnęło i uświadomiłam sobie, że nic, co zrobiłam do tej pory nie spowodowało, że moje dziecko stało się zdrowsze. Wręcz przeciwnie, było coraz gorzej. Dopiero wtedy zaczęłam wprowadzać zmiany w diecie. Wyeliminowałam mu cały nabiał, suplementowałam probiotykami. Podczas infekcji stawiałam bańki (bezogniowe :-). Efekt? Dziś moje dziecko jest zdrowe i chodzi regularnie do przedszkola. O astmie zapomnieliśmy. U mojego syna katar był wywoływany głównie przez mleko. Po podaniu mleka np. w postaci serka, z automatu po 4 dniach miał katar. Dziś kontroluję spożywanie przez niego produktów mlecznych, chociaż wiele z nich już toleruje. Wolę kontrolować dietę, niż ciągle biegać od lekarza do lekarza, którzy nie są w stanie go wyleczyć. O aspekcie finansowym nie muszę wspominać.

Ale wracając do listy…

Przedstawiam listę lekarstw, którą zabieram na wakacje dziś:
– woda utleniona
– płyn Lugola
– ampułki z solą fizjologiczną
– Panthenol (poparzenia słoneczne)
– Fenistil (ukąszenia)
– plaster
– Colostrum
Co istotne, nie ma na tej liście żadnej pozycji do codziennego podawania. Tylko w razie potrzeby.

A oto lista leków zabierana na wakacje jeszcze 2 lata temu:
Jovesto (brał codziennie)
Nasometin (j.w.)
Singulair4 (j.w.)
Neosine
inhalator
ampułki soli fizjologicznej
Berodual
Mucosolvan
Fixsin
Panthenol
Fenistil
plaster
Tylko na jednym wyjeździe zdarzyło się, że nie skorzystaliśmy z wszystkich leków.

Już po zapełnieniu całej torby lekami powinna była zaświecić mi się czerwona lampka, że coś jest nie tak. Niestety dopiero 1,5 roku później dotarło do mnie, że to określone składniki żywności powodują permanentny katar i w konsekwencji ciągłe przeziębienia. Kiedy po zmianie diety pierwszy katar skończył się po 4 dniach, byłam tak zaskoczona, że nie wiedziałam, czy mam kontynuować czy przerwać kurację.

Ze smutkiem stwierdzam, że problemem obecnych czasów jest, że lekarze nie potrafią wyleczyć wielu chorób przewlekłych (nie mówiąc już o zapobieganiu im…), natomiast bez skrupułów zapisują masę leków i utwierdzają nas w przekonaniu, że tak już być musi. No bo skoro oni (tj. współczesna medycyna akademicka) nie potrafią, no to się przecież nie da…

Jeśli macie często chorujące dzieci i tak jak ja kiedyś zabieracie torbę pełną leków, przeanalizujcie co jedzą, jak na nich wpływa żywność spożywana codziennie, zróbcie testy na alergię pokarmową i wyeliminujcie problematyczne produkty. Zadbajcie również o uszczelnienie jelit za pomocą probiotyków i kiszonek. Uzupełnijcie brakujące minerały lub witaminy wynikające z wykluczenia produktów. Jeśli jesteście w stanie sobie sami poradzić działajcie, jeśli nie idźcie do dietetyka. On(a) Wam pomoże.

Wykład z cyklu „Zdrowe odżywianie”

Wykład. Zdrowe odżywianie

Przed nami kolejny wykład na temat zdrowego stylu odżywiania. Tym razem będą

„ZASADY ZDROWEGO KOMPONOWANIA POSIŁKÓW  dla zdrowego człowieka”

Wykład zostanie przepleciony warsztatami, gdzie na koniec każdy będzie mógł ułożyć swój idealny jadłospis.

Zdrowy posiłek

Omówimy:
1. ilość posiłków,
2. odstępy między posiłkami,
3. zasady komponowania poszczególnych posiłków,
4. łączenie i niełączenie wybranych produktów
5. pory roku, a zdrowe produkty
6. przyprawy – ich wpływ na trawienie i właściwości lecznicze

Warsztaty zostaną podzielone na 2 części po 2 godziny.

Termin I części: 10 lipiec 2018 godz. 17.00-19.00
Termin II części: 14 sierpień 2018 godz. 17.00-19.00

Cena regularna za jedną część 49,00 zł, przy zakupie obu części razem 10% rabatu.

Zarezerwuj miejsce tel. 783 369 887

 

 

Wykład z cyklu „Zdrowe odżywianie”

Zdrowe oleje

Gabinet Dietetyczny „MARCHEWKA”

zaprasza na wykład z cyklu

„Zdrowe odżywianie”

Temat wykładu „Tłuszcz w roli głównej”

  1. Masło kontra margaryna. Który tłuszcz jesz codziennie?
  2. Jak smażyć, aby było jak najzdrowiej?
  3. Działanie wybranych olejów, m.in. olej z czarnuszki, olej lniany.

Termin: 12 czerwca 2018 godz. 17.30 – 18.30

Miejsce: Bielsko-Biała (dokładny adres zostanie podany po rejestracji)

Cena: promocyjna 19 zł tylko 9 zł!

Organizator: Gabinet Dietetyczny „Marchewka”

Prelegent: Małgorzata Skrzypczak, dietetyk, pasjonat żywności i zdrowego odżywiania

Jesteś zainteresowany/a? Zadzwoń! tel. 783 369 887

Ilość miejsc ograniczona.

XII Konferencja Zielarsko-Farmaceutyczna w Katowicach

Dnia 19 maja 2018 w Katowicach odbyła się XII Franciszkańska Konferencja Zielarsko-Farmaceutyczna, której tematem przewodnim były zioła w profilaktyce i leczeniu otyłości. Było wiele ciekawostek i interesujących faktów. Konferencja była skupiona na otyłości – chorobie przyjmującej w obecnych czasach rozmiary epidemii. Poniżej przytoczyłam kluczowe idee i opinie, przedstawiane przez poszczególnych prelegentów.

Pierwszym tematem były „Grzyby pleśniowe i mikotoksyny zagrożeniem w żywności i suplementach diety”, wygłoszonym przez prof. Jana Grajewskiego i Iwonę Ałtyn z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Pan profesor bił na alarm w związku z zanieczyszczeniem żywności dla ludzi pleśnią i ich mikotoksynami. Nawet zasugerował, że żywność dla zwierząt posiada mniejszą ilość toksyn niż dla ludzi. Opierając się na badaniach wykonanych na UKW stwierdził, że prawie każda badana próbka żywności była zanieczyszczona toksynami pleśni powyżej normy. Toksyny wytwarzane przez pleśnie mogą się przyczynić do powstania takich chorób jak: dna moczanowa, hiperlipidemia, miażdżyca czy nowotwór. Największe ilości mikotoksyn możemy znaleźć w piwie, kawie, winie, serze, chlebie i innych produktach z udziałem drożdży. Niestety znajdują się również w ziołach i suplementach. Ciekawostką jest fakt, że podczas krojenia dwóch serów pleśniowych powinniśmy używać dwóch różnych noży (lub myć nóż w trakcie), ponieważ mieszając pleśnie na obu serach zaindukujemy produkcję mikotoksyn, które są zagrożeniem dla ludzi.

Kolejny temat to „Otyłość a zaburzenia hormonalne” wygłoszony przez Jerzego Maslansky’ego z Maslansky Consulting. Pan Jerzy podkreślał wagę holistycznego spojrzenia na człowieka. Człowiek to nie tylko skóra czy głowa, ale wszystkie jego organy i tkanki. Zmiany, które zachodzą w człowieku najczęściej nie dotyczą jednego obszaru, np.: otyłość nie jest tylko i wyłącznie wynikiem nieodpowiedniej diety, ale głównie zaburzeniem hormonalnym. To nie my decydujemy (w sensie wolnej woli) czy będziemy jeść czy nie. Wg Pana Jerzego wszystkie diety ograniczające kalorie (np. do 500 kcal) są skazane na porażkę, ponieważ po dużym spadku masy nastąpi efekt jo-jo. Zamiast czytać jak się odchudzać, należy posłuchać własnego organizmu, a on sam powie co jest przyczyną naszych dolegliwości.

Dużo ważnych sformułowań wypowiedziała Pani Dorota Waśko-Czopnik z Katedry i Kliniki Gastroenterologii i Hepatologii na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu podczas wygłaszania referatu „Syrop glukozowo-fruktozowy – słodka trucizna naszych czasów”. Syrop glukozowo-fruktozowy jako tańszy zamiennik cukru szybko znalazł szerokie zastosowanie w przemyśle spożywczym przy produkcji słodyczy, napoi oraz jako dodatek do zdecydowanej większości wszystkich przetworzonych produktów żywnościowych. Syrop glukozowo-fruktozowy głównie produkowany jest z kukurydzy, niestety bardzo zanieczyszczonej grzybami i mikotoksynami, o czym było mówione wcześniej. Syrop fruktozowo-glukozowy składa się z różnych proporcji glukozy i fruktozy. Niektórzy mogliby się cieszyć, bo przecież fruktoza nie podnosi poziomu glukozy we krwi, ale fruktoza nie wchłonie się do krwi bez swojej towarzyszki glukozy. I znowu moglibyśmy powiedzieć: Ok, nie wchłonie się, to ją wydalimy. Niestety nie jest to takie proste, niewchłonięta fruktoza trafia do jelita grubego, gdzie powoduje zaburzenia w oddawaniu stolca, bóle brzucha, wzdęcia i biegunki. Pani dr Dorota Waśko-Czopnik uświadamiała wszystkim, że dieta wysokofruktozowa zmniejsza wytwarzanie kolagenu poprzez zaburzenie absorbcji miedzi, która jest bardzo ważna szczególnie dla młodych organizmów. Nadmierne spożywanie syropu fruktozowo-glukozowego może przyczynić się do: miażdżycy, insulinooporności, otyłości, chorób układu sercowo-naczyniowego, nadciśnienia, chorób nerek, stłuszczenia wątroby, cukrzycy, nowotworów. Okazjonalne spożycie syropu glukozowo-fruktozowego nie jest dla zdrowia szkodliwe, jednak weźmy pod uwagę wszechobecność tej substancji w przetworzonych produktach. Czytajcie etykiety i ograniczajcie jego spożycie.

Otyłość, a rak
Otyłość jako jeden z głównych czynników zachorowania na choroby nowotworowe

Prof. Henryk Bieniok z Górnośląskiej Wyższej Szkoły Handlowej w Katowicach wygłosił wykład ” Otyłość jako jeden z głównych czynników ryzyka zachorowania na raka”. Uświadamiał nam jak ważny jest styl życia czyli ruch, zdrowa dieta i umiar we wszystkim. Stwierdził, że dzisiejszy sposób odżywiania jest oderwany od natury, brak w nim prostych, świeżych, surowych, nieprzetworzonych i pełnowartościowych produktów. Podkreślał, że w pożywieniu brakuje witamin, minerałów, zdrowej wody, ziół i nieskażonej żywności. Przestrzeganie prozdrowotnej, zbilansowanej diety oraz mądrego stylu życia zmniejsza ryzyko zachorowania na raka o 50-80%. Kończąc stwierdził, że walka z otyłością to walka z przyszłymi chorobami metabolicznymi, na czele z chorobami nowotworowymi.

Na koniec wysłuchaliśmy wykładu dr Henryka Różańskiego z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej im. Pigonia w Krośnie pt. „Rośliny i oligopleksy doktora Gerharda Madausa w leczeniu i profilaktyce otyłości i chorób jelita”. Otyłość pojawiała się od zawsze, ale obecnie zaczyna osiągać rozmiary epidemii. Już Hippokrates z Kos żyjący około 4 wieku n.e. pisał, że „osoby otyłe są bardziej predysponowane do wcześniejszej śmierci niż osoby szczupłe”. Pan doktor podawał przykładowe mieszanki ziół i składników stosowanych przez doktora Gerharda Madausa.

Kilka słów podsumowania. Po konferencji jestem wręcz zszokowana skalą skażenia obecnie sprzedawanej żywności toksynami pochodzącymi z pleśni. Nawet jeśli produkty spożywcze wolne są w większości od grzybów i pleśni, to praktycznie trudno znaleźć żywność wolną od produkowanych przez nie toksyn. Dlatego coraz większego znaczenia nabiera fakt konieczności świadomego wybierania spożywanych produktów. Nie jest to łatwe i proste. O ile czytając uważnie etykiety możemy np. zminimalizować spożycie produktów zawierających niesławny syrop glukozowo-fruktozowy, o tyle informacji o stopniu skażenia produktów np. mikotoksynami już tam nie znajdziemy. Stąd pomóc nam mogą wręcz zdroworozsądkowe wskazania, które przypominał prof. Henryk Bieniok, a o których jakże często zapominamy. Konferencja uświadomiła mi jak ważne jest świadome spożywanie posiłków bogatych w związki oczyszczające nasz organizm z wszelkiego rodzaju toksyn, które na nas czyhają na każdym kroku.

Makowiec z bananami

Przepis na makowiec bez maki, mleka, jajek i cukru, za to z dużą ilością bakalii i bananów, które nadają mu słodyczy. Można go zajadać na II śniadanie bądź podwieczorek. Osobiście uwielbiam jego smak i aromat. A jak sobie pomyślę, jakie posiada bogactwo witamin i minerałów, nie można mnie od niego oderwać 🙂

Dzięki zawartości ostropestu plamistego wpływa pozytywnie na regenerację wątroby. A inulina jest doskonałym pożywieniem dla naszych dobrych bakterii jelitowych.

Jedna porcja (100 g makowca) zawiera:
450 mg wapnia (48 % zalecanego dziennego spożycia, tzw. RDA)
450 mg potasu (10 % RDA)
140 mg magnezu (46 % RDA)
2,7 mg żelaza (15% RDA)
0,17 mg miedzi (24 % RDA)
2,3 mg witaminy E (29 % RDA)
0,34 mg witaminy B1 (31 % RDA)
0,14 mg witaminy B2 (12 % RDA)
0,30 mg witaminy B6 (23 % RDA)

A oto przepis nad przepisy:

MAKOWIEC Z BANANAMI

Bez mleka, bez glutenu, bez jajek, bez cukru

Składniki:
3 średniej wielkości banany
500 g mielonego maku
400 ml mleka migdałowego
1/2 szklanki ciętych migdałów
1/2 szklanki rodzynek
1/2 szklanki suszonych moreli
10 szt. suszonych daktyli
1/2 szklanki sezamu
4 łyżki mąki ziemniaczanej
40 g oleju kokosowego
1/2 łyżeczki soli himalajskiej
1/4 szklanki ksylitolu
1 łyżeczka inuliny (opcjonalnie)
1 łyżka ostropestu plamistego (opcjonalnie)

Sposób wykonania:
Banany obierz ze skórki i zmiksuj na gładką masę. Morele i daktyle pokrój na małe cząstki. Wszystkie składniki wymieszaj w misce i przełóż do dużej formy wyłożonej papierem do pieczenia. Włóż do nagrzanego piekarnika i piecz 1 godzinę w temperaturze 180°C.

 

Trufle z kaszy jaglanej

Trufle z kaszy jaglanej są świetnym pomysłem na podwieczorek dla każdego malucha oraz dla dorosłego. Nie zawierają głównych alergenów, więc mogą zagościć w większości diet eliminacyjnych. Dzięki kompozycji składników smak kaszy jaglanej jest niewyczuwalny, przez co do złudzenia przypominają klasyczne słodycze.

TRUFLE Z KASZY JAGLANEJ
Bez mleka, bez jajek, bez glutenu

Składniki na 20 kulek:
1/2 szklanki kaszy jaglanej
2 łyżki miodu, zamiast miodu można użyć ksylitolu
150 g wiórków kokosowych, najlepiej nie konserwowanych dwutlenkiem siarki
10 kostek ciemnej czekolady
3 łyżki kakao do kulek plus 3 łyżki kakao do obtaczania

Sposób wykonania:
Kaszę jaglaną zalej 1 szklanką wody i gotuj około 20 minut do miękkości. Do ugotowanej gorącej kaszy dodaj pozostałe składniki i wszystko wymieszaj na jednolitą masę. Rób małe kulki i obtaczaj w pozostałym kakao. Smacznego!

Proste brownie z czerwonej fasoli

Ciasto jest świetnym rozwiązaniem, aby rozpocząć przygodę z czerwoną fasolą. Ma słodki smak i niewtajemniczeni raczej nie poznają co jest w środku. Ciasto szczególnie polecam dzieciom lub osobom, które nie lubią przepadają za fasolą. Może będzie to kompozycja smaków, która przekona ich do nasion strączkowych

BROWNIE Z CZERWONEJ FASOLI
Bez jajek, bez mleka

Składniki:
1 puszka czerwonej fasoli
4 łyżki kakao
8 kostek gorzkiej czekolady (opcjonalnie)
5 łyżek miodu
3 czubate łyżki mąki z orzechów arachidowych lub migdałów
2 banany lub 2 jajka

Sposób wykonania:
Banany i czerwoną fasolę zmiksować, a czekoladę rozpuścić. Następnie połączyć wszystkie składniki i wymieszać na gładką masę. Wylać do formy o wymiarach 10 x 24 cm. Ciasto włożyć do nagrzanego piekarnika i piec w 180°C przez 45 minut. Dodatek czekolady poprawia smak na bardziej czekoladowy 🙂

Wzmocnij swoją energię na wiosnę

Czasem wstajesz rano, ale Twoje ciało jeszcze śpi. Marzysz o kawie mając nadzieję, że pobudzi Cię do działania. Przez cały dzień myślisz o odpoczynku, a po południu obowiązkowo 10 minut drzemki, bo Twój organizm już ledwo żyje. Leżąc na łóżku planujesz, co zrobisz, gdy wstaniesz, ale wraz z pierwszym krokiem energia ucieka i rezygnujesz z wcześniejszych planów.

A jakże byłoby cudownie, gdybyś przez cały dzień miała bardzo dużo energii do działania, świeży umysł i z uśmiechem na twarzy rozwiązywała wszystkie napotkane przeciwności losu.

Nasze organizmy są coraz bardziej zanieczyszczone przez otaczające nas środowisko i szkodliwe substancje znajdujące się w żywności. Posiadamy w swoim ciele wiele mechanizmów oczyszczających, ale jeśli się je przeciąży, mogą ulec osłabieniu. Dlatego warto zadbać o swój organizm zanim będzie za późno. Takie objawy jak: zmęczenie, ból głowy, depresja, ciągłe poddenerwowanie, mogą świadczyć o niewydolności narządów odpowiedzialnych za wyrzucanie toksyn z naszego organizmu. Często w takich przypadkach wyniki badań laboratoryjnych mieszczą się w normie, więc żaden lekarz nie zdiagnozuje nam jednostki chorobowej. Na ból głowy otrzymamy jedynie tabletki przeciwbólowe, które niestety nie rozwiążą naszego problemu, ponieważ nie usuną przyczyny bólu.

Zdrowy organizm najczęściej radzi sobie z toksynami i wyrzuca je na zewnątrz w postaci kału, moczu lub potu, zanim wyrządzą nam szkodę. Pamiętajmy, że cały czas jesteśmy narażeni na toksyny z żywności i powietrza. W momencie gdy jesteśmy osłabieni, prowadzimy nieodpowiedni styl życia lub źle się odżywiamy, zagrożenie może się zmienić w poważną chorobę.

Z pomocą może nam przyjść odpowiednie odżywianie, zioła oraz tzw. zapper. Musimy znaleźć przyczynę naszego osłabienia, może to być obecność pasożytów, nieodpowiednia dieta nie dająca odpowiedniej ilości energii, minerałów i witamin lub problemy z mikroflorą jelitową. Do pasożytów zaliczamy nie tylko tasiemce i popularne wśród przedszkolaków owsiki, lecz również Candidę albicans, wirusy i wszystko co nie żyje z nami w symbiozie.

Dieta

Bez względu na ilość czasu przeznaczonego na przygotowywanie i spożywanie posiłków nasz organizm potrzebuje odpowiedniej ilości substancji niezbędnych do funkcjonowania. Wraz z dietą musimy mu dostarczyć produktów, z których będzie wstanie zbudować inne w danym momencie mu niezbędne. W swoim organizmie tworzymy zapasy nie tylko tłuszczu, ale również niektórych witamin i minerałów np. witaminy D i żelaza. Natomiast niektórych związków nie potrafimy magazynować i musimy dostarczać je systematycznie w każdym posiłku, aby krążyły w krwi np. witaminę C. Dieta różnorodna, bogata w warzywa i owoce, w większości pokrywa zapotrzebowanie na witaminy i minerały zdrowego człowieka.

Mikrobiota

Mikroorganizmy, które żyją w nas w symbiozie są nam niezbędne z dwóch powodów. Po pierwsze dzięki ich dużej populacji nie mają szans na rozwój bakterie patogenne, które nam szkodzą. Po drugie korzystna mikroflora pomaga tworzyć wiele witamin i substancji, których nie potrafimy wytworzyć sami. Zadbać o mikroflorę możemy na wiele sposobów. Jednym z nich jest spożywanie produktów kiszonych np. kiszonej kapusty, kiszonych ogórków, zakwasu z czerwonych buraków itp. Ważne jest również ograniczenie sztucznych konserwantów, tak powszechnie występujących w naszej żywności. Niektóre produkty wysokoprzetworzone posiadają cztery, a nawet sześć różnych konserwantów. Niestety konserwanty nie tylko działają na produkt, który spożywamy, ale również zmniejszają liczebność naszej flory bakteryjnej. Nasze mikroorganizmy musimy również odżywiać, aby się dobrze rozwijały. One tak jak my potrzebują pokarmu. Ich najlepszym pożywieniem jest błonnik, którego my nie trawimy. Zatem jedzmy produkty kiszone, bogate w błonnik oraz unikajmy konserwantów, a nasze samopoczucie będzie na szóstkę.

Aparat emitujący prąd o określonej częstotliwości

Dodatkowo możemy wzmocnić organizm korzystając z zappera, czyli specjalnego aparatu emitującego prąd elektryczny o określonych częstotliwościach. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że zbyt mała ilość energii elektrycznej w naszym organizmie może doprowadzić do zachwiania pracy niektórych narządów i zaburzenia ich równowagi. Już 7 minut dziennie korzystania z aparatu może spowodować, że nasza energia życiowa będzie dużo większa niż zwykle. Dodatkowo aparaty te najczęściej są wyposażone w programy niszczące pasożyty i grzyby. W sprzedaży znajduje się wiele podobnych aparatów o tym samym działaniu, więc gdy będziecie wybierać, wybierzcie ten, który posiada badania potwierdzające jego skuteczność. W przypadku dużej ilości pasożytów sam aparat nie wystarczy, dodatkowo należy zastosować kurację ziołową i „włączyć” zdrowe odżywianie.

Pamiętaj! Profilaktyka jest tańsza niż leczenie.

Wielkanocna rzeżucha

bogactwo witamin i minerałów

Gdy myślę o Świętach Wielkanocnych zawsze mam przed oczami rzeżuchę. Piękną zieloną i zachęcającą do zjedzenia. Świetnie prezentuje się na świątecznym stole i do tego jest smaczna i bogata w wiele składników odżywczych. Można nią posypywać kanapki, zupę lub dodawać do sałatek. Wspaniale smakuje ze świątecznymi jajkami.

Rzeżucha posiada wiele właściwości leczniczych. Jest wskazana dla cukrzyków, ponieważ obniża poziom cukru we krwi. Stanowi świetny dodatek do koktajli zielonych, ponieważ usuwa toksyny z organizmu. Posiada bogactwo witamin A, B2, B6, C i kwasu foliowego oraz minerałów takich jak: wapń, magnez, potas, żelazo, jod, miedź, mangan. W medycynie ludowej wykorzystywano rzeżuchę do leczenia anemii, choroby wieńcowej i reumatyzmu. Osoby mające problemy ze skórą, paznokciami i włosami powinni wzbogacić swoją dietę o rzeżuchę. Dodatkowo rzeżucha pobudza trawienie i apetyt, więc jest wskazana dla każdego niejadka.

Rzeżuchę powinny spożywać osoby mający problem z oczami, ponieważ dzięki luteinie i zeaksantynie tworzymy ochronę przeciw promieniom słonecznym. Więc jedz ją nie tylko w okresie wielkanocnym, ale przez cały okres, gdy jest słonecznie.

Zawiera przeciwutleniacze, dzięki którym nasze komórki są chronione przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Izotiocyjaniany, które są sprawcą jej ostrego smaku obniżają ryzyko zachorowania na raka płuc.

Rzeżucha jest bogata w kwasy tłuszczowe omega-3, tak ważne w diecie każdego człowieka.

Jak wyhodować rzeżuchę w domu?

Rzeżuchę można w prosty sposób wyhodować w domu. Wystarczy talerzyk, lignina lub wata i nasiona rzeżuchy. Na talerzyk połóż watę, polej ją wodą i posyp nasionami rzeżuchy. Po 2 dniach rzeżucha zacznie kiełkować, a po 4-5 zobaczymy zieloną trawkę 🙂

ZIMOWA HERBATA Z CYNAMONEM I POMARAŃCZĄ

Coraz bliżej święta, a przygotowań coraz więcej. Ubrałam już choinkę, a właściwie ubraliśmy z moimi synami 🙂 Jak to łatwo przypisać sobie cudzą pracę 🙂 Zrobiło się świątecznie i miło, wtedy przyszła mi do głowy ZIMOWA HERBATA Z CYNAMONEM I POMARAŃCZĄ. Jest pyszna, zdrowa i chroniąca organizm przed wirusami. Wirusy bójcie się, herbata nadchodzi 🙂 Wspaniała alternatywa czarnej zwykłej herbaty podczas świąt i nie tylko.

ZIMOWA HERBATA Z CYNAMONEM I POMARAŃCZA
Składniki na 4 filiżanki:
1 łyżeczka czarnej herbaty
2 łyżeczki suszonej skórki z pomarańczy
2 cm świeżego imbiru
10 goździków
1 laska cynamonu
Sok z 1/2 cytryny
Sok z 1 pomarańczy
600 ml wody

Opcjonalnie:
1/2 łyżeczki suszonych liści z czarnej porzeczki
1/2 łyżeczki suszonych liści liści z malin
1 łyżeczka suszonej trawy cytrynowej
cukier lub miód

Sposób wykonania:
1. Imbir obrać ze skórki i pokroić w plasterki
2. Wszystkie składniki wrzuć do garnka i zalej 600 ml wody, przykryj pokrywką.
3. Gotuj 1-2 minuty na małym ogniu.
4. Nie zdejmując pokrywki pozostaw napar na 15 minut do naciągnięcia
5. Następnie wlej sok z pomarańczy i cytryny.
6. Udekoruj plasterkiem pomarańczy lub cytryny.