Lista leków na wakacyjny wyjazd z dziećmi

Dietetyk radzi

Niedługo wakacyjny wyjazd do Chorwacji, więc jak zwykle należy sporządzić listę rzeczy niezbędnych do zabrania. Posiadając dwójkę małych szkrabów 5 i 7 lat zawsze na liście musi się znaleźć miejsce na kategorię pod tytułem LEKI. Sporządzając listę zakupów zawsze archiwizuję ją, aby kolejny raz mieć już z górki i zrobić korektę listy, a nie tworzyć ją od nowa. W związku z tym mam tzw. listy wyjazdowe z kilku lat do tyłu. Dziś sprawdzałam jakie leki zabierałam jeszcze 3 lata temu i złapałam się za głowę. Pamiętam zawsze miałam oddzielną torbę na leki, które wypełniały ją po same brzegi. Wtedy moja wiara w lekarzy, którzy zaopiekują się medycznie moimi malutkimi dziećmi była bardzo duża i pewnie trwała by do tej pory, gdyby nie…, ale od początku. Mój młodszy syn był alergikiem prawie od początku istnienia. Pił Bebilon Pepti i rósł jak na drożdżach. W wieku 2 lat pojawił się katar, który zaczynał trwać dłużej niż zwykle trwają katary. Potem nastały czasy, kiedy trudno było się zorientować, kiedy katar się skończył z poprzedniej infekcji, a kiedy zaczął się nowy. W wieku 3 lat migdałki były tak wielkie, że decyzja laryngologa była jednoznaczna. Trzeci migdałek do wycięcia, dwa do przycięcia. Wycięłam, po 6 miesiącach migdałki były niewiele mniejsze niż przed zabiegiem, w międzyczasie pojawiły się świsty podczas infekcji, co wskazywało na początki astmy. Poszłam do laryngologa. Zalecenie – ponowny zabieg, bez wnikania w przyczynę. Poszłam do alergologa, który od niemowlaka zajmował się synem. Pani doktor szczerze mi powiedziała, że ona nie wyleczy go z astmy… Może tylko dawać leki eliminujące uporczywe objawy np. kaszlu, duszności. Zaleciła końską dawkę sterydów. Strach zajrzał mi w oczy. Wtedy coś we mnie drgnęło i uświadomiłam sobie, że nic, co zrobiłam do tej pory nie spowodowało, że moje dziecko stało się zdrowsze. Wręcz przeciwnie, było coraz gorzej. Dopiero wtedy zaczęłam wprowadzać zmiany w diecie. Wyeliminowałam mu cały nabiał, suplementowałam probiotykami. Podczas infekcji stawiałam bańki (bezogniowe :-). Efekt? Dziś moje dziecko jest zdrowe i chodzi regularnie do przedszkola. O astmie zapomnieliśmy. U mojego syna katar był wywoływany głównie przez mleko. Po podaniu mleka np. w postaci serka, z automatu po 4 dniach miał katar. Dziś kontroluję spożywanie przez niego produktów mlecznych, chociaż wiele z nich już toleruje. Wolę kontrolować dietę, niż ciągle biegać od lekarza do lekarza, którzy nie są w stanie go wyleczyć. O aspekcie finansowym nie muszę wspominać.

Ale wracając do listy…

Przedstawiam listę lekarstw, którą zabieram na wakacje dziś:
– woda utleniona
– płyn Lugola
– ampułki z solą fizjologiczną
– Panthenol (poparzenia słoneczne)
– Fenistil (ukąszenia)
– plaster
– Colostrum
Co istotne, nie ma na tej liście żadnej pozycji do codziennego podawania. Tylko w razie potrzeby.

A oto lista leków zabierana na wakacje jeszcze 2 lata temu:
Jovesto (brał codziennie)
Nasometin (j.w.)
Singulair4 (j.w.)
Neosine
inhalator
ampułki soli fizjologicznej
Berodual
Mucosolvan
Fixsin
Panthenol
Fenistil
plaster
Tylko na jednym wyjeździe zdarzyło się, że nie skorzystaliśmy z wszystkich leków.

Już po zapełnieniu całej torby lekami powinna była zaświecić mi się czerwona lampka, że coś jest nie tak. Niestety dopiero 1,5 roku później dotarło do mnie, że to określone składniki żywności powodują permanentny katar i w konsekwencji ciągłe przeziębienia. Kiedy po zmianie diety pierwszy katar skończył się po 4 dniach, byłam tak zaskoczona, że nie wiedziałam, czy mam kontynuować czy przerwać kurację.

Ze smutkiem stwierdzam, że problemem obecnych czasów jest, że lekarze nie potrafią wyleczyć wielu chorób przewlekłych (nie mówiąc już o zapobieganiu im…), natomiast bez skrupułów zapisują masę leków i utwierdzają nas w przekonaniu, że tak już być musi. No bo skoro oni (tj. współczesna medycyna akademicka) nie potrafią, no to się przecież nie da…

Jeśli macie często chorujące dzieci i tak jak ja kiedyś zabieracie torbę pełną leków, przeanalizujcie co jedzą, jak na nich wpływa żywność spożywana codziennie, zróbcie testy na alergię pokarmową i wyeliminujcie problematyczne produkty. Zadbajcie również o uszczelnienie jelit za pomocą probiotyków i kiszonek. Uzupełnijcie brakujące minerały lub witaminy wynikające z wykluczenia produktów. Jeśli jesteście w stanie sobie sami poradzić działajcie, jeśli nie idźcie do dietetyka. On(a) Wam pomoże.

Makowiec z bananami

Przepis na makowiec bez maki, mleka, jajek i cukru, za to z dużą ilością bakalii i bananów, które nadają mu słodyczy. Można go zajadać na II śniadanie bądź podwieczorek. Osobiście uwielbiam jego smak i aromat. A jak sobie pomyślę, jakie posiada bogactwo witamin i minerałów, nie można mnie od niego oderwać 🙂

Dzięki zawartości ostropestu plamistego wpływa pozytywnie na regenerację wątroby. A inulina jest doskonałym pożywieniem dla naszych dobrych bakterii jelitowych.

Jedna porcja (100 g makowca) zawiera:
450 mg wapnia (48 % zalecanego dziennego spożycia, tzw. RDA)
450 mg potasu (10 % RDA)
140 mg magnezu (46 % RDA)
2,7 mg żelaza (15% RDA)
0,17 mg miedzi (24 % RDA)
2,3 mg witaminy E (29 % RDA)
0,34 mg witaminy B1 (31 % RDA)
0,14 mg witaminy B2 (12 % RDA)
0,30 mg witaminy B6 (23 % RDA)

A oto przepis nad przepisy:

MAKOWIEC Z BANANAMI

Bez mleka, bez glutenu, bez jajek, bez cukru

Składniki:
3 średniej wielkości banany
500 g mielonego maku
400 ml mleka migdałowego
1/2 szklanki ciętych migdałów
1/2 szklanki rodzynek
1/2 szklanki suszonych moreli
10 szt. suszonych daktyli
1/2 szklanki sezamu
4 łyżki mąki ziemniaczanej
40 g oleju kokosowego
1/2 łyżeczki soli himalajskiej
1/4 szklanki ksylitolu
1 łyżeczka inuliny (opcjonalnie)
1 łyżka ostropestu plamistego (opcjonalnie)

Sposób wykonania:
Banany obierz ze skórki i zmiksuj na gładką masę. Morele i daktyle pokrój na małe cząstki. Wszystkie składniki wymieszaj w misce i przełóż do dużej formy wyłożonej papierem do pieczenia. Włóż do nagrzanego piekarnika i piecz 1 godzinę w temperaturze 180°C.

 

ZIMOWA HERBATA Z CYNAMONEM I POMARAŃCZĄ

Coraz bliżej święta, a przygotowań coraz więcej. Ubrałam już choinkę, a właściwie ubraliśmy z moimi synami 🙂 Jak to łatwo przypisać sobie cudzą pracę 🙂 Zrobiło się świątecznie i miło, wtedy przyszła mi do głowy ZIMOWA HERBATA Z CYNAMONEM I POMARAŃCZĄ. Jest pyszna, zdrowa i chroniąca organizm przed wirusami. Wirusy bójcie się, herbata nadchodzi 🙂 Wspaniała alternatywa czarnej zwykłej herbaty podczas świąt i nie tylko.

ZIMOWA HERBATA Z CYNAMONEM I POMARAŃCZA
Składniki na 4 filiżanki:
1 łyżeczka czarnej herbaty
2 łyżeczki suszonej skórki z pomarańczy
2 cm świeżego imbiru
10 goździków
1 laska cynamonu
Sok z 1/2 cytryny
Sok z 1 pomarańczy
600 ml wody

Opcjonalnie:
1/2 łyżeczki suszonych liści z czarnej porzeczki
1/2 łyżeczki suszonych liści liści z malin
1 łyżeczka suszonej trawy cytrynowej
cukier lub miód

Sposób wykonania:
1. Imbir obrać ze skórki i pokroić w plasterki
2. Wszystkie składniki wrzuć do garnka i zalej 600 ml wody, przykryj pokrywką.
3. Gotuj 1-2 minuty na małym ogniu.
4. Nie zdejmując pokrywki pozostaw napar na 15 minut do naciągnięcia
5. Następnie wlej sok z pomarańczy i cytryny.
6. Udekoruj plasterkiem pomarańczy lub cytryny.

Dyniowy piernik bez jajek i mleka

Święta to cudowny czas dla duszy, ale już niekoniecznie dla żołądka. Uginające się stoły i niekończący się posiłek. Celowo napisałam posiłek, a nie posiłki, ponieważ czasem mam wątpliwości czy poprzedni zdążył się już strawić, kiedy na stół wjeżdżają już kolejne talerze. Najczęściej wszystko zaczyna się od śniadania, potem jest kawa z ciastem, obiad i znowu kawa z ciastem, a na koniec niekończąca się kolacja. Cała procedura rozpoczyna się w wigilię, a kończy w drugi dzień Świąt. Dobrze, jeśli w to wszystko wpleciony jest spacer, tańce lub inna aktywność fizyczna. Całe szczęście, że Święta Bożego Narodzenia są tylko raz w roku, bo nawet moja figura zmieniłaby rozmiar. Tyle pokus, że nie wiem, czy dałabym radę długo się opierać.

Jednak wśród pokarmów świątecznych są perełki, które można wykorzystać do działań zdrowotnych 🙂 Wśród tych perełek jest mój ukochany DYNIOWY PIERNIK bez jajek i mleka. Jest tak pyszny, że już nie mogę się doczekać, kiedy będę go jeść. Piernik zawiera wiele zdrowych składników i na pewno korzystnie wypadnie na świątecznym stole.

Może być również serwowany dla osób, które z różnych przyczyn nie mogą jeść jajek i mleka.

Oto ciasto, które zagości w tym roku na moim stole Świątecznym 🙂

DYNIOWY PIERNIK bez jajek i mleka

Składniki (ilość na małą blaszkę lub połowę dużej):

  • 1,5 szklanki ugotowanej i odcedzonej dyni (można skorzystać z mrożonej i ją ugotować)
  • 0,5 kostki masła
  • 0,5 szklanki miodu (miód można zastąpić cukrem brązowym)
  • 2 szklanki mąki pełnoziarnistej
  • 1 szklanka suszonej żurawiny
  • 0,5 łyżeczki soli himalajskiej
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 0,5 szklanki orzechów włoskich lub arachidowych
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 0,5 łyżeczki imbiru
  • 0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej mielonej lub 0,25 świeżo mielonej (ma mocniejszy aromat)
  • 0,5 łyżeczki mielonych goździków

Sposób wykonania:
Dynię, masło, miód, przyprawy i żurawinę podgrzewamy, aż składniki się połączą. Zestawiamy z ognia i czekamy, aż ostygnie. Następnie dokładamy pozostałe składniki. Mieszamy, wylewamy do wyłożonej papierem brytfanny i wkładamy do nagrzanego piekarnika do temperatury 180 °C na 1 godzinę. Możemy udekorować ciasto polewą czekoladową lub cukrem pudrem.

Smacznego 🙂